4 marca 2013

Słodki Flirt - rozdział 3


   Sonia biegła prosto przed siebie ze łzami w oczach.
Jak on mógł mi coś takiego powiedzieć?Gdy na niego patrzyłam,wyglądał inaczej,można by rzec ,że był przerażający!
   Nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć.Uważała,że Nataniel zachowywał się jak Kastiel.Był pewny siebie i zaborczy.
Przebudził się w nim zły chłopak z dzieciństwa.Może on zawsze taki był tylko to ukrywał?-taka myśl wpadła jej do głowy.
    Su była zdezorientowana,ale wiedziała jedno,że chce się jak najszybciej wydostać się z tej dzielnicy i wrócić do domu,ale nie wiedziała jak wrócić.Była po raz pierwszy w tym miejscu,w dodatku to Nataniel ją zaprowadził do siebie a ona nie zapamiętała drogi.
    Kiedy tak szła przez długi czas zapadła już noc.Księżyc pojawił się na bezchmurnym niebie a w oddali było słychać odgłosy szczekających psów.Nie było żadnej żywej duszy,przez co Sonia poczuła się zagubiona i wystraszona.Na szczęście świeciły latarnie,więc było trochę jaśniej,ale brak kogokolwiek, uniemożliwił jej spytanie o drogę.
    Nagle w jej stronę zaczęło zbliżać się dwóch chłopaków.Nie wyglądali na miłych gości.Nasza bohaterka stwierdziła,że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie,jednak czuła,że coś jest nie tak.Coś nakazało jej uciekać,ale było już za późno.
   Chłopcy spojrzeli na nią z dziwnym wyrazem twarzy i jeden z nich dodał:
-Ej mała,co tu robisz?Nie wiesz że nie powinno się w nocy samemu tu przychodzić?-powiedział,śmiejąc się przy tym.
    Drugi z tych chłopaków zbliżył się do niej i chciał chwycić ją za ramię.Nagle za nimi pojawił się Kastiel.Odsunął on tego chłopaka,po czym chwycił go za bluzkę i powiedział sycąc przez zęby:
-Zostawcie ją w spokoju,albo będziecie mieć ze mną do czynienia.
Kastiel popchnął go tak mocno,że chłopak upadł na ziemię.
-Pożałujesz tego!-dodał jeden z nich i odeszli,znikając w ciemności.
   Sonia spojrzała się na niego i chciała podziękować za pomoc,jednak Kastiel rzekł:
-Zdurniałaś czy co?! co tu robisz o tej porze w tym miejscu?!Masz szczęście,że przechodziłem,bo mogło się to dla ciebie źle skończyć.
    Su bardzo posmutniała.Nawet uroniła kilka łez,ale starała się być silna,jednak nie umiała.Patrzyła na niego i dodała:
-Ja..ja zgubiłam się.-Wydukała po czym bardziej się rozkleiła.
-Rany!Nie płacz już!Zaprowadzę cię do domu.
    Kastiel wziął ją za nadgarstek i zaczął z nią iść w stronę jej mieszkania.
    Gdy  po 10 minutach dotarli do domu odezwała się:
-Chciałam ci podziękować,gdyby nie ty mogło by być źle.
    Spojrzał na nią i nie wiedział co odpowiedzieć.Ona widziała,że Kastiel nie ma nic do powiedzenia, więc przytuliła go w ramach podziękowania.
    Zamurowało go.Zastanawiał się co ma teraz począć.Czy odwzajemnić uścisk,czy stać jak słup ,co robił do tej pory,ale gdy się zdecydował było za późno.Wypuściła go z objęć po czym weszła do swojego mieszkania.On stał jeszcze przez krótki czas patrząc na drzwi po czym odszedł.
    Nasza bohaterka opierała się o drzwi i myślała:
Po co go przytuliłam?!Odbiło mi?!Przecież to Kastiel.Za takie coś mogę od niego oberwać.Czyżbym go lubiła?!Nie! to niemożliwe,on jest idiotą.
    Stwierdziła,że to nie istotne.Ważne było to co powinna zrobić z Natanielem.Poszła do swojego pokoju,położyła się na łóżku i starała się coś wymyślić,jednak na próżno,gdyż zasnęła ze zmęczenia.
   
    Nastał kolejny dzień Su musiała iść do szkoły,więc zaczęła się ubierać,myć zęby,czesać i malować.Gdy skończyła pomyślała,że najlepiej będzie unikać Nataniela,jednak był pewien problem.Miała na dziś przygotować z nim wypracowanie,więc jak ma to zrobić.Pomyślała,że w czasie lekcji Polskiego będzie udawała,że źle się czuje i będzie mogła pójść do higienistki.Jednak nie przewidziała jednego...

    Gdy rozpoczęła się lekcja języka Polskiego,Sonia podeszła do nauczyciela i powiedziała:
-Proszę Pana,źle się czuję czy mogłabym pójść do higienistki?
-Faktycznie wyglądasz trochę blado.To idź.Nie martw się wypracowaniem,dzisiaj stwierdziłem,że nie musicie go omawiać na lekcji bo szkoda na to czasu.Przeczytam wasze pracę w domu.
    Miała już wychodzić i udać się do gabinetu pielęgniarki,jednak Pan Jankowski dodał:
-Nataniel pójdź z nią, bo jeszcze się nam bidulka przewróci po drodze.
O Nie!Pomyślała.Miałam go unikać,a teraz to będzie niemożliwe,w dodatku nikogo nie będzie na korytarzu!
   Widać było,że Nataniel był uradowany tą sytuacją,w przeciwieństwie do niej.
Kiedy byli na korytarzu na którym jak stwierdziła Su nie było nikogo,odezwał się Nataniel:
-Posłuchaj Ja...
-Możemy iść w milczeniu?Proszę-dodała.
   Ta odpowiedź rozzłościła Nataniela.Wziął ją za rękę i popchnął na szafki.Oparł się jedną ręką o szafkę a drugą trzymał na jej podbródku i rzekł:
-Wiem,że mnie unikasz i ,że udajesz chorą.Ja nie zniosę tego,że nie będę cię widział!Jestem już tą sytuacja zmęczony.Nie potrafię już ukrywać moich uczuć do ciebie.
   Nataniel spojrzał na nią i miał zamiar ją pocałować,ale gdy był już tak blisko, Sonii udało się go odepchnąć i pobiec do higienistki.
Szlag!-przeklinał w duchu,że był tak blisko,lecz nie powiódł mu się pocałunek.Zrezygnowany wrócił do klasy.
   Su spędziła u higienistki jedną godzinę lekcyjną.Gdy wychodziła z gabinetu na szczęście była przerwa,więc on w takim tłumie nic jej nie zrobi.
Co się z nim dzieje!?Pomyślała.Zawsze był wobec niej taki miły i spokojny,a teraz zmienił się,jest jakby seksualnym prześladowcą.
   Stwierdziła,że jego zachowanie jest trochę romantyczne,ale bardziej przerażające,więc woli nie znajdować się z nim sam na sam.
   Kiedy wróciła na lekcję,wszystko było w porządku.Nataniel siedział i słuchał nauczyciela nie zwracając na nią uwagi ,nawet na przerwach do niej nie podszedł.Pomyślała,że może wszystko wróci do normy i Nataniel będzie taki jak dawniej,ale nie wiedziała jak bardzo się pomyliła.

   Po ostatniej godzinie lekcyjnej Sonia wybierała się do domu.Spakowała zeszyty,książki i wyszła z sali.Na korytarzu nie zauważyła nigdzie Nataniela.Stwierdziła,że prawdopodobnie jest w pokoju gospodarzy,więc może spokojnie wrócić do domu.Jednak gdy opuściła szkołę i udała się w stronę domu, ktoś z zaułku wyciągnął ręce zasłaniając jej usta jedną ręką, a drugą owinął wokół pasa ciągnąc ją w stronę ślepej uliczki.Su bardzo się przeraziła,gdyż od tyłu nie było widać sprawcy,ale gdy odwróciła twarz okazało się,że był to Nataniel.Zabrał on rękę z jej ust ,by przytrzymać jej od tyłu ręce.
-Co ty robisz?!Puść mnie!-wołała,ale bez skutku.
   Nataniel bardziej zaczął ją obejmować.Oparł głowę o jej ramię i zaczął lekko podgryzać oraz muskać ustami jej ucho.
    Była tak zaskoczona jego zachowaniem ,że zabrało jej mowę.Za to on wyszeptał:
-Kocham cię Sonia.Szaleje za tobą.
-Puść mnie...Ja cię nienawidzę!
   Te słowa bardzo go zaskoczyły.Spuścił wzrok i wypuścił Su.
    W tym momencie pojawił się Kastiel i rzekł:
-No,no! widzę,że z zakochanego w tobie faceta potrafisz zrobić
bestię.
-Powiedział śmiejąc się przy tym.
-Odchodzisz?!Nie zostawiaj mnie z nim!-rzekła,ale gdy odwróciła się by wskazać na Nataniela ,go już nie było.
    Nasza bohaterka pomyślała,że wróci do domu i przemyśli to co się przed chwilą wydarzyło.
Czemu nie wzywałam pomocy?Może dlatego,że spodobało mi się to?Nie!Na pewno nie.Zapewne byłam zbyt zszokowana.-Stwierdziła i ruszyła w stronę swojego mieszkania.

1 komentarz: