Nagle okazało się, że diabelski młyn zatrzymał się. Na nieszczęście to
nie było spowodowane tym, że Su mogła wyjść, ale tym, że wagonik stanął
w czasie jazdy i to niestety w momencie kiedy znajdowali się na
szczycie.
Sonia bardzo się tym przejęła. Wyglądała jakby miała
zaraz spanikować. Natomiast Nataniel był spokojny. Złożył ręce na krzyż i
powiedział:
-Cóż, chyba tu na trochę utknęliśmy
Nasza bohaterka nie była ty zachwycona. W końcu weszła tu tylko dla
Nataniela i chciała jak najszybciej stąd zejść, ale teraz to nie wiadomo
kiedy to nastąpi. Możliwe, żr trochę tu spędzą. A ona tego nie
wytrzyma. Nataniel zauważył jej niepokój. Myślał, że może ona się boi
zostawać z nim dłużej sam na sam w jednym pomieszczeniu, ale na wszelki
wypadek wolał zapytać. W końcu może się mylić, gdyż są już parą co go
bardzo usatysfakcjonowało. Jednak wie, że ona małymi kroczkami się do
niego zbliża, przecież jest nieśmiała i nie potrafi się przed nim do
końca odtworzyć. Miał nadzieję, że kiedyś będzie potrafiła być przy nim
otwarta. Jednak zanim nastąpi to w tym momencie powinien, dowiedzieć się
co jest przyczyną jej negatywnych uczuć, gdyż o nią się martwi.
-Czemu jesteś taka niespokojna? Boisz się mnie?-
zapytał, zastanawiając się czy to prawda. Przecież miała powody by się
go lękać, gdyż jego wcześniejsze zachowania nie należały do błahych.
Dlatego Su ma prawo czuć, że jest w kłopotach, gdyż nie wiadomo ile mogą
spędzić w zamkniętym pomieszczeniu.
-Nie to nie to...mam lęk wysokości!- odparła Sonia zawieszając na chwilę głos
Nataniela zatkało. Nie sądził, że to może być przyczyną. Przecież jeśli byłaby to prawda to po co by tu wchodziła?
-To po co tu weszłaś?-zapytał.
Sonia trochę się wstydziła powiedzieć mu prawdę. A co jeśli on się
zezłości gdy wyjawi mu to, że zrobiła to dla niego oraz by nie wyśmiał
jej, że jest takim tchórzem. Wahała się przez chwilę co odpowiedzieć,
ale postarała z sibie coś wykrztusić:
-Bo...bo...ty chciałeś i nie chciałam byś pomyślał o mnie jak o sobie strachliwej
Nat zrobił facepalma po czym wstał i podszedł do Su. Był trochę
rozczarowany, że nie powiedziała mu o tym od razu, bo dzięki temu nie
wsiedliby na diabelski młyn. Przecież nie chce by jego dziewczyna robiła
coś z przymusu. Ona jest dla niego ważna i liczy się z jej zdaniem, a w
dodatku nawet jeśliby wcześniej odmówiła i podała przyczynę to Nataniel
nie uznałby jej za osobę bojaźliwą. W końcu każdy się czegoś boi. Jest
to naturalne, że nie każdy jest odważny. Praktycznie nawet najwięksi
twardziele się czegoś boją. Nie ma osób, które by nie lękały się choć
jednej rzeczy.
Gdy Nataniel był już przy niej to przytulił ją i powiedział:
- Jestem tu po to by cię także chronić, ale jak mam to robić gdy ty nie mówisz mi wszystkiego
Su poczuła się trochę winna. Gdyby powiedziała to jemu to on by na
pewno zrozumiał. Powinna mu zaufać, gdyż są przecież parą. Było jej
także głupio bo teraz utknęła na diabelskim młynie i nie wiadomo na jak
długo. A uniknęłaby tego gdyby była z nim szczera, ale cóż poradzić
czasu już nie cofnie. Musi jakoś pokonać strach tylko nie wiedziała jak.
Jej przemyślenia przerwał fakt, że blondyn skończył ją przytulać i usiadł z powrotem na to samo miejsce.
-Usiądź na moich kolanach-powiedział Nataniel, uderzając lekko swoimi dłońmi o swoje uda.
Nasza bohaterka strasznie się zarumieniła. Nie chciała tego robić.
Chociaż jest to za duże słowo. Raczej bała się to zrobić i dla niej jest
to krępujące. Uważa, że nie ma śmiałości by to zrobić, ale kiedy trochę
zatrzęsło to nawet nie zauważyła, że znalazła się tam, gdzie
zasugerował Nataniel.
Chłopak uśmiechnął się i oplótł ręce wokół
jej pasa. Sądził, że jeśli ona będzie blisko niego to strach zniknie i
się uspokoi. On chce by ona czuła się bezpiecznie i przestała się bać.
Jest jej chłopakiem, więc powinien zadbać o to, by jego dziewczyna nie
czuła się źle. Dlatego postanowił coś z tym zrobić. Uniósł jej podbródek
w taki sposób by ich oczy się spotkały. Uważał, że jeśli ona będzie na
niego patrzeć to zapomni o tym, że jest na takiej dużej wysokości.
Jednak, w jej oczach ciągle można było wyczuć strach. Więc przysunął się
bliżej i złożył na jej ustach pocałunek.
-Lepiej ci już?-zapytał cichym tonem
Sonia poczuła, że strach powoli znika, ale za to pojawiło się
zakłopotanie i wstyd. Nie sądziła, że on to zrobi. Może są razem, ale
dla niej takie sytuacje ciągle są żenujące. Małymi kroczkami się do
niego przekona, ale to pewnie trochę potrwa. Ona spojrzała na niego i
przytaknęła na jego pytanie. Mimo tego, że strach się ulotnił, to
pojawiło się szybsze bicie serca i zwiększone tętno, przez to, że
Nataniel ją pocałował. Chciała się do niego odezwać, ale nie potrafiła
wydusić z siebie żadnego słowa.
Nataniel ciągle patrzył się na jej
twarz. Ale niestety nie trwało to długo, gdyż maszyna w końcu zaczęła
działać, więc Su gwałtownie zeszła z niego i podskoczyła z radości, że w
końcu będzie mogła zejść na ziemię. Natomiast Nat był zawiedziony, gdyż
chciał by ona siedziała na jego kolanach chociaż odrobinę dłużej.
Kiedy byli już na dole, dziewczyna szybko wyszła z tego wagonika, by
dotknąć stopami ukochaną ziemię. Była uradowana, że to już koniec jej
męczarni i będzie mogła w końcu odetchnąć. Nataniel oczywiście też
wyszedł, ale nie był tym tak usatysfakcjonowany tak jak ona.
-Odprowadzę cię do domu- powiedział chłopak, po czym wziął ją za rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz