Gdy byli już na zewnątrz, Nataniel ciągle trzymał ją za rękę podczas
spaceru. Ona nie czuła się z tym najlepiej, ponieważ krępowało ją to i w
dodatku rumieniła się z tego powodu. Chciała, by on puścił jej dłoń,
ale w momencie kiedy zauważyła jaki jest szczęśliwy, to uznała, że
postara się uspokoić i pozwoli mu dalej ją trzymać. Pomyślała, że to nie
jest nic strasznego, więc po co ma się tym stresować. Dlatego Sonia
próbowała się tym nie przejmować, ale nie wychodziło jej to najlepiej,
gdyż Nat się zorientował o co chodzi. Zaczął on lekko wymachiwać jej
dłonią z uśmiechem na twarzy i powiedział:
-Widzę, że Ciebie to krępuje.
Ona próbowała mu coś odpowiedzieć, ale nie potrafiła wydusić z siebie
słowa. Tylko przytaknęła i liczyła na to, że skoro Nataniel wie, co jej
leży na duszy to puści jej rękę. Jednak to się nie stało. Ścisnął jej
dłoń jeszcze bardziej po czym ją rozluźnił, ale i tak nadal ją trzymał.
Su zrozumiała, że nie ma co drążyć tego tematu. W końcu zapomni o tym,
że jej dłoń spoczywa w jego dłoni, dlatego powinna pomyśleć o czymś
innym, choćby na przykład gdzie wybiorą się na randkę.
Właśnie się jej przypomniało, że nie ma pojęcia dokąd idą. Spojrzała na niego i spytała:
-To gdzie idziemy?
Nataniel nagle zatrzymał się. Okazało się, że on sam nie ma pojęcia.
Szedł po prostu przed siebie nie zważając na to, gdzie idą. Był tak
szczęśliwy, że Sonia jest tu z nim i trzyma go za rękę, że zapomniał po
co naprawdę wyszli razem. Próbował szybko coś wymyślić i mimochodem
rzucił tekst:
-Może wesołe miasteczko?
Kiedy wypowiedział te słowa, przeklinał w duchu. Przecież ona nie będzie chciała iść w takie miejsce-Pomyślał,
ale było już za późno by cofnąć czas. Jednak zaskoczyło go to, że Sonia
się zgodziła. W dodatku wyglądała na zadowoloną. Co jeszcze bardziej go
zdziwiło, ale był radosny, gdyż nie popełnił gafy.
Szli przez
pewien czas, do momentu ukazania się bramy, za którą znajdował się ich
cel. Wesołe miasteczko było takie jak każde inne, ale Su wyglądała na
bardzo podekscytowaną. Uwielbiała kolejki, praktycznie każdą by się
przejechała, ale była jedna której się panicznie boi, a mianowicie
diabelski młyn. Niby nie ma w tym nic strasznego, ale nasza bohaterka
nie przepadała za dużymi wysokościami. Nie chciała by Nataniel się o tym
dowiedział. Wystarczy, że wie, iż lęka się burzy. Gdyby dowiedział się,
że jeszcze jest coś co ją przeraża, to uznałby ją za strachliwą. A tego
nie chce. W pewnym momencie nasza bohaterka zapomniała o diabelskim
młynie i zaczęła dobrze się bawić. Wchodziła prawie na każdą karuzelę.
Widać było, że Nataniel ma dość, więc postanowiła, że mogą zrobić sobie
przerwę by coś zjeść.
Udali się do najbliżej butki i zamówili
sobie po gofrze. Nataniel wybrał gofra z owocami, a natomiast Su z bitą
śmietaną. Następnie usiedli na ławce by to skonsumować. Już po pierwszym
kęsie na ustach Sonii pojawiła się śmietana. Wyglądała jakby miała wąsy
co wyglądało komicznie. Gdy Nat to zauważył, wybuchnął śmiechem.
Natomiast ona szybko zlizała śmietanę. Była bardzo zażenowana. Spojrzała
na niego i powiedziała:
-Pewnie masz mnie za totalną idiotkę
-Nie. Dla mnie jesteś urocza i słodka-odparł
po czym wstał i podszedł do stoiska, gdzie można wygrać maskotkę. Sonia
także poderwała się z ławki, podeszła do niego i spytała:
-Co robisz?
-Spróbuję wygrać dla ciebie misia-odparł
i rozpoczął grę. Nie szło mu to za dobrze. Zawsze było o włos od
wygranej, ale za każdym razem przegrywał. Sonia uznała, że nie musi tego
robić i odciągnęła go od tej gry.
Natanielowi było trochę smutno
z tego powodu, gdyż naprawdę chciał jej coś podarować, ale szybko
odzyskał dobry humor i powiedział:
-Może pójdziemy na diabelski młyn?
Su zakręciło się lekko w głowie po tym co usłyszała. Dla niej jest to
za ciężkie do przeżycia, ale nie może mu odmówić bo się zorientuję.
Dlatego postanowiła, że się zgodzi, lecz postara się nie patrzeć przez
okno kiedy będą wysoko.
-Dobrze- odpowiedziała i ruszyli w stronę karuzeli.
Gdy byli już na miejscu, Sonia przełknęła ślinę i udała się z Natem
do kolejki, w której ludzie stali by kupić bilet. Na jej nieszczęście
kolejka nie była długa, więc szybko udało im się wejść na diabelski
młyn.
W momencie wejście do wagonika, ona nie czuła jeszcze
strachu, gdyż byli jeszcze na ziemi, ale kiedy uruchomiono to
urządzenie, Sonia zaczynała odczuwać niepokój. Starała się patrzeć na
Nataniela i nie myśleć, o tym że są wysoko, można by rzec, że znajdowali
się na górze.
Nagle...
To jest suuuper!
OdpowiedzUsuńA jaka to piosenka nr 6?
spodobała mi się ;P
kocham to po prostu!
Jka masz czas to looknij http://blackdifference.blogspot.com/
pozdrawaim Black Diffrence ;**