4 marca 2013

Słodki Flirt - rozdział 8

   Gdy byli już na zewnątrz, Nataniel ciągle trzymał ją za rękę podczas spaceru. Ona nie czuła się z tym najlepiej, ponieważ krępowało ją to i w dodatku rumieniła się z tego powodu. Chciała, by on puścił jej dłoń, ale w momencie kiedy zauważyła jaki jest szczęśliwy, to uznała, że postara się uspokoić i pozwoli mu dalej ją trzymać. Pomyślała, że to nie jest nic strasznego, więc po co ma się tym stresować. Dlatego Sonia próbowała się tym nie przejmować, ale nie wychodziło jej to najlepiej, gdyż Nat się zorientował o co chodzi. Zaczął on lekko wymachiwać jej dłonią z uśmiechem na twarzy i powiedział:
-Widzę, że Ciebie to krępuje.
   Ona próbowała mu coś odpowiedzieć, ale nie potrafiła wydusić z siebie słowa. Tylko przytaknęła i liczyła na to, że skoro Nataniel wie, co jej leży na duszy to puści jej rękę. Jednak to się nie stało. Ścisnął jej dłoń jeszcze bardziej po czym ją rozluźnił, ale i tak nadal ją trzymał. Su zrozumiała, że nie ma co drążyć tego tematu. W końcu zapomni o tym, że jej dłoń spoczywa w jego dłoni, dlatego powinna pomyśleć o czymś innym, choćby na przykład gdzie wybiorą się na randkę.
   Właśnie się jej przypomniało, że nie ma pojęcia dokąd idą. Spojrzała na niego i spytała:
-To gdzie idziemy?
   Nataniel nagle zatrzymał się. Okazało się, że on sam nie ma pojęcia. Szedł po prostu przed siebie nie zważając na to, gdzie idą. Był tak szczęśliwy, że Sonia jest tu z nim i trzyma go za rękę, że zapomniał po co naprawdę wyszli razem. Próbował szybko coś wymyślić i mimochodem rzucił tekst:
-Może wesołe miasteczko?
   Kiedy wypowiedział te słowa, przeklinał w duchu. Przecież ona nie będzie chciała iść w takie miejsce-Pomyślał, ale było już za późno by cofnąć czas. Jednak zaskoczyło go to, że Sonia się zgodziła. W dodatku wyglądała na zadowoloną. Co jeszcze bardziej go zdziwiło, ale był radosny, gdyż nie popełnił gafy.
   Szli przez pewien czas, do momentu ukazania się bramy, za którą znajdował się ich cel. Wesołe miasteczko było takie jak każde inne, ale Su wyglądała na bardzo podekscytowaną. Uwielbiała kolejki, praktycznie każdą by się przejechała, ale była jedna której się panicznie boi, a mianowicie diabelski młyn. Niby nie ma w tym nic strasznego, ale nasza bohaterka nie przepadała za dużymi wysokościami. Nie chciała by Nataniel się o tym dowiedział. Wystarczy, że wie, iż lęka się burzy. Gdyby dowiedział się, że jeszcze jest coś co ją przeraża, to uznałby ją za strachliwą. A tego nie chce.  W pewnym momencie nasza bohaterka zapomniała o diabelskim młynie i zaczęła dobrze się bawić. Wchodziła prawie na każdą karuzelę. Widać było, że Nataniel ma dość, więc postanowiła, że mogą zrobić sobie przerwę by coś zjeść.
    Udali się do najbliżej butki i zamówili sobie po gofrze. Nataniel wybrał gofra z owocami, a natomiast Su z bitą śmietaną. Następnie usiedli na ławce by to skonsumować. Już po pierwszym kęsie na ustach Sonii pojawiła się śmietana. Wyglądała jakby miała wąsy co wyglądało komicznie. Gdy Nat to zauważył, wybuchnął śmiechem. Natomiast ona szybko zlizała śmietanę. Była bardzo zażenowana. Spojrzała na niego i powiedziała:
-Pewnie masz mnie za totalną idiotkę
-Nie. Dla mnie jesteś urocza i słodka-odparł po czym wstał i podszedł do stoiska, gdzie można wygrać maskotkę. Sonia także poderwała się z ławki, podeszła do niego i spytała:
-Co robisz?
-Spróbuję wygrać dla ciebie misia-odparł i rozpoczął grę. Nie szło mu to za dobrze. Zawsze było o włos od wygranej, ale za każdym razem przegrywał. Sonia uznała, że nie musi tego robić i odciągnęła go od tej gry.
    Natanielowi było trochę smutno z tego powodu, gdyż naprawdę chciał jej coś podarować, ale szybko odzyskał dobry humor i powiedział:
-Może pójdziemy na diabelski młyn?
    Su zakręciło się lekko w głowie po tym co usłyszała. Dla niej jest to za ciężkie do przeżycia, ale nie może mu odmówić bo się zorientuję. Dlatego postanowiła, że się zgodzi, lecz postara się nie patrzeć przez okno kiedy będą wysoko.
-Dobrze- odpowiedziała i ruszyli w stronę karuzeli.
    Gdy byli już na miejscu, Sonia przełknęła ślinę i udała się z Natem do kolejki, w której ludzie stali by kupić bilet. Na jej nieszczęście kolejka nie była długa, więc szybko udało im się wejść na diabelski młyn.
    W momencie wejście do wagonika, ona nie czuła jeszcze strachu, gdyż byli jeszcze na ziemi, ale kiedy uruchomiono to urządzenie, Sonia zaczynała odczuwać niepokój. Starała się patrzeć na Nataniela i nie myśleć, o tym że są wysoko, można by rzec, że znajdowali się na górze.
    Nagle...

  

1 komentarz:

  1. To jest suuuper!
    A jaka to piosenka nr 6?
    spodobała mi się ;P
    kocham to po prostu!
    Jka masz czas to looknij http://blackdifference.blogspot.com/
    pozdrawaim Black Diffrence ;**

    OdpowiedzUsuń