Tak jak w tytule. Będę tutaj umieszczała opowiadania Yaoi, czyli związki homoseksualistów, ale także znajdą się tutaj zwykłe opowiadania. Przeważnie romanse, ale kto wie co mi do głowy przyjdzie. Pisać nie potrafię co zapewne sami zauważycie, ale lubię to robić, więc nie przestanę pisać.
4 marca 2013
Słodki Flirt - rozdział 2
Sonia po ostatnim wydarzeniu starała się unikać Nataniela,ponieważ nie będzie umiała spojrzeć mu w oczy,gdyż na pewno będzie się rumienić i będzie bardzo spięta.
Nataniel mógłby pomyśleć,że jest w nim zakochana a tego by nie chciała,to mogłoby popsuć relację między nimi. On na pewno nie jest w niej zakochany tylko traktuję ją jak koleżankę i pewnie ten całus w policzek był przyjacielski bez głębszego znaczenia.Sądzi,że gdyby mu się podobała to działoby się coś więcej,kiedy byli sami.Tak to sobie tłumaczyła.Jednak ciężko było jej go unikać gdyż chodzą do jednej klasy a w dodatku Nataniel chciał z nią porozmawiać,więc musiała się jakoś wymigać gdy tylko zbliżał się w jej stronę.
Niestety gdy skończyła się lekcja i zabrzmiał dzwonek na przerwę Nataniel poderwał się z ławki i zmierzał w jej kierunku.Su oczywiście to zauważyła i migiem wybiegła z klasy.
-Zaczekaj!-wołał za nią,ale zdążyła już wyjść z klasy.
Sonii jakoś udało się nie spotkać go na przerwie i kiedy zabrzmiał dzwonek na lekcję,usiadła w swojej ławce i słuchała co nauczyciel ma dopowiedzenia.
-Słuchajcie,macie za tydzień przygotować w parach wypracowanie na temat "Romeo i Julia i nieszczęśliwa miłość". Dobrałem was już w pary,a więc tak:Rozalia z Lysandrem,Kastiel z Amber,Alexis z Melanią,Armin z Iris,Klementyna z Violettą i...
Nataniel z Sonią.
O kurcze!Pomyślała.Jak mam go teraz unikać jak muszę z nim pracować?Trudno,najwyżej postaram się nie patrzeć w jego oczy to raczej nie powinnam się rumienić.
Kiedy Pan od Polskiego wygłaszał kto z kim pracuje,Nataniel się uśmiechnął i spojrzał na Sonię,jednak ona szybko odwróciła wzrok.
Może ona mnie nie lubi?-pomyślał.
Dzięki tej pracy będę mógł zrobić to o czym chciałem z nią porozmawiać.-stwierdził i ucieszył się w duchu.
Gdy skończyły się lekcje Nataniel próbował jeszcze raz podejść do Su,ale tym razem z zaskoczenia by znowu nie uciekła.
Podszedł ostrożnie do Sonii,która stała do niego plecami i nagle chwycił ją za ramię.
Spojrzał na nią,zacisnął mocniej rękę na jej ramieniu i rzekł:
-Muszę z tobą porozmawiać.-powiedział z lekką irytacją w głosie i zaciągnął ją na dwór przed szkołą.
-Cco ty wyprawiasz!Puść mnie!
-Trzymam cię ,bo pewnie znowu będziesz chciała uciec.
Posłuchaj chciałem z tobą od rana porozmawiać.Widzę że mnie unikasz i nie wiem czemu,ale miałem zamiar cię zaprosić do mojego domu.Ja byłem u Ciebie, więc chciałem byś przyszła do mnie,a skoro musimy zrobić to zadanie to tym bardziej powinnaś wpaść do mnie.-powiedział trochę zakłopotany.
Sonia spuściła wzrok na podłogę i odpowiedziała cichym głosem:
-Dd...dobrze to kiedy?
-Teraz.-odparł i wziął ją za rękę i zaprowadził ją do swojego domu.
Szli przez pewien czas.Mijali park w którym lubiła często przebywać,rynek miejski oraz dzielnice,gdzie mieszkali bardziej zamożni ludzie.
Czyżby Nataniel mieszkał w takiej bogatej dzielnicy?Nie to niemożliwe.Stwierdziła po czym dodała:
-To ile będziemy jeszcze iść?
-Kilka minut.-odparł robiąc przy tym dziwną minę.
Spacerowali razem w milczeniu przez pewien czas,dopóki nie stanęli przed wejściem do domu Nataniela.
Oczom nie wierzę!Aż zabrakło jej tchu z wrażenia.
Gdy stała przed bramą zobaczyła bardzo piękny,ogromny i bogaty dom.Wyglądał jak dwór.Duży ogród z fontanną na dziedzińcu,piękne rzeźby,dom w kolorze bieli z czarnym dachem,ozdobiony płaskorzeźbami.Wyglądał wprost nieziemsko.
-Tt..tu mieszkasz?!
-Tak.Chodź wejdźmy do środka,nie stójmy tak przed bramą.
Gdy weszli na dziedzińcu pojawiły się służące,kelnerki i inna służba by powitać Nataniela,który wrócił do domu.
-Nigdy się do tego nie przyzwyczaję.-odparł i weszli do środka.
Kiedy przekroczyła próg jego domu,nie mogła uwierzyć,że on mieszka w takim pałacu.
Jego dom był jeszcze piękniejszy niż na zewnątrz.Były piękne duże schody,z czerwonym dywanem,dużo obrazów na ścianach,piękne kolumny,rzeźby i dużo kwiatów.
Z jednej strony stały wazony z różami a po drugiej stronie holu zagraniczne kwiaty między innymi hibiskusy.W powietrzu było czuć ich piękny zapach,że aż można było wyobrazić sobie łąkę na której kwitły kwiaty.
Nataniel zauważył jak przygląda się z ciekawością na wnętrze,po czym dodał:
-Może cię oprowadzić?
-Nie trzeba.Masz taki duży dom,że trochę za długo by to trwało a musimy zrobić zadanie.-powiedziała,nie patrząc na niego.
Nagle rozległ się dzwonek informujący że podano do stołu.Nataniel wziął Su pod ramię i zaprowadził do jadalni.
Jadalnia była równie śliczna jak cały dom.Na środku jadalni stał duży stół,z przysmakami,nad stołem wisiał piękny żyrandol,na ścianach wisiały portrety,prawdopodobnie przodków Nataniela.
Spojrzała uważniej na stół i ją zamurowało.Stało na nim jedzenie,które najbardziej lubi.Czyżby wiedział,że zgodzę się do niego przyjść,że zjem u niego obiad?Nie,to niemożliwe On przecież nie wie że są to moje ulubione dania.Stwierdziła i zasiadła do posiłku.
Sonia czuła się skrępowana całą tą sytuacją,ale jeszcze bardziej poczuła się zakłopotana gdy do jadalni weszła mama Nataniela.
Nie mogła w to uwierzyć,była ona bardzo piękna.Miała długie blond włosy,jasną cerę,duże brązowe oczy,szczupłą figurę, piękną różową suknie z falbankami.
Już wiem po kim on jest taki przystojny.-pomyślała.
Jego mama spojrzała na nią z uśmiechem na twarzy i przywitała się z nią uściskiem dłoni i spytała:
-Synu,kim jest ta urocza dziewczyna?
-To moja dz...To znaczy koleżanka!-odparł speszony,rumieniąc się.
Nataniel wyjaśnił jej że nazywa się Sonia i przyszła tu dlatego,że muszą razem zrobić wypracowanie z lektury.Jego mama spojrzała się na Su,uśmiechnęła się tajemniczo,z dziwnym uśmieszkiem i po obiedzie wyszła z jadalni.
Podczas posiłku który Nataniel i Sonia jeszcze jedli,nagle zjawił się tata Nataniela.
Jego ojciec miał brązowe włosy,brązowe oczy,szczupłą sylwetkę i lekki zarost.Widać było że ich syn wszystkie cechy odziedziczył po matce.
Nataniel był zaskoczony jego obecnością i patrzył na niego z niechęcią.
-Kto to jest?!Twoja dziewczyna?!Widzę,że ma szkolny mundurek i wygląda przeciętnie.Mój syn zasługuje na kogoś z wyższych sfer a nie na pierwszą lepszą dziewczynę,która jest zwykłą uczennicą z niezamożnej rodziny.
-Tato!przestań!To nie jest moja dziewczyna! i nie mów tak o niej!
Wstał, wziął Su za rękę i zaprowadził do swojego pokoju.
Jego pokój był równie piękny co reszta domu.Był duży,zawierał dużo książek,obrazów na ścianach,duże łóżko,biurko,telewizor 42 calowy i oczywiście sofę.
Nataniel zamknął drzwi,westchnął i powiedział:
-Przepraszam cię za mojego ojca.Chciałem byś dziś przyszła,bo miało go dziś nie być,ale jednak się pomyliłem.Jest strasznie surowy,więc nie chciałem by był ,wtedy gdy mnie odwiedzisz.
-To może przyjdę później.-odparła zbliżając się do wyjścia.
Gdy usłyszał te słowa podszedł do niej złapał za ręce z błagalnym wzrokiem i
prosił by została.
Su starała się nie patrzeć w jego oczy,ale tym razem się nie udało.Wydukała z siebie że zostanie i odwróciła się zanim rumieniec pojawił się na jej twarzy. Podeszła do biurka i usiadła na krześle by zacząć robić zadanie,a Nataniel oczywiście zrobił to samo i wzięli się do pracy.
Ciężko jej to szło, gdyż ta praca była o miłości i w dodatku nie jest dobra z Polskiego,jednak dzięki Natanielowi udało się wykonać to zadanie.Dla niego to bułka z masłem,gdyż jest świetny ze wszystkich przedmiotów.
W tym momencie do pokoju weszła Amber.Spojrzała na gościa i krzyknęła:
-Co ona tu robi?!Nie chcę jej tu widzieć!
Nataniel spojrzał na nią i wytłumaczył jej że robią razem zadanie i dodał:
-To mój pokój więc mogę zapraszać kogo chcę.A tak w ogóle nie powinnaś robić wypracowania z Kastielem?
-Mamy dużo czasu!-odparła ze swoim wrednym uśmieszkiem na twarzy.
Dodała tylko że jest z niego straszny kujon i wyszła bardzo oburzona trzaskając drzwiami.
Po zakończeniu wypracowania,z którym szybko się uwinęli,Sonia zmierzała do opuszczenia jego pokoju,ale stanęła przed drzwiami i dodała:
-Jak ja Amber nie znoszę,bez obrazy,ale już wolę twojego ojca.
Nataniel w stał z krzesła i powiedział:
-Amber w porównaniu z ojcem to aniołek.Mój ojciec jest surowy i wiele ode mnie wymaga,mimo tego że mam najlepsze oceny nie jest ze mnie dumny,tylko mną gardzi i wydaję mi się że mnie nie kocha.
Podczas tej rozmowy łzy spływały mu po policzkach.Sonia widząc to podeszła do Nataniela i przytuliła głaskając go po głowie mówiąc:
-Wszystko będzie dobrze
Gdy Su wyszła z objęć Nataniela,on wziął ją za rękę i gwałtownie przycisnął do siebie i zaczął ją mocniej przytulać.Była bardzo zaskoczona,jego postępowaniem,ponieważ nie przypuszczała że może być do tego zdolny.
-Mmm...możesz mnie już puścić?-odparła cicho.
-Pp...przepraszam
Wypuścił ją i po chwilowym zastawieniu dodał:
-Teraz już wiem.Po tym jak mnie przytuliłaś to serce mocno mi zabiło.Zawszę jak cię widzę jest mi cieplej na sercu,nie potrafię tego dłużej ukrywać,ja...Kocham cię!
-Cco?! to nie prawda,to z emocji ci serce biło szybciej.
Nataniel wziął ją za rękę,spojrzał głęboko w oczy i powiedział:
-Nie,ja cię naprawdę kocham.-odpowiedział,rumieniąc się przy tym i spuszczając wzrok.
Ścisnął jej dłoń mocniej,a Su łzy zaczęły płynąć z oczu.
-Ja.. Ja muszę już iść proszę,puść mnie.-odpowiedziała dukając.Ty mnie nie kochasz.-dodała.
Nataniel przybliżył się do niej i wyszeptał do ucha:
-Jestem w tobie zakochany i udowodnię ci to.
Sonia wyrwała się Natanielowi i wybiegła z jego domu...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz