Na następny dzień udała się do szkoły,niestety nie podjęła jeszcze
decyzji związanej z Natanielem. Kiedy weszła na 2 piętro tam czekała na
nią miła niespodzianka. Podszedł do niej pewien przystojny chłopak. Miał
brązowe włosy, zielone oczy, szczupłą sylwetkę, zieloną bluzkę i białą
koszulę oraz spodnie moro a do tego czarne glany. Trzymał on w ręku
czerwoną róże. Uśmiechną się do niej i powiedział:
-Cześć Sonia, to dla Ciebie-Podarował jej kwiatek i chwycił jej dłoń.
Ona wyrwała rękę z jego dłoni, spoglądała na niego i spytała:
-Czy my się w ogóle znamy?
-Nie poznajesz mnie, co?To ja Ken-Odpowiedział i zaśmiał się lekko.
-Kken? To ty? Nie wierzę!
Ken to dawny znajomy Su, który chodził z nią do gimnazjum a później
przez pewien czas do liceum.Jednak po kilku miesiącach jego ojciec
przeniósł go do szkoły wojskowej, by zmienić go w prawdziwego mężczyznę.
Co przyniosło skutki. On od zawsze był zakochany w niej, czego ona nie
wiedziała. Sądziła, że tylko się przyjaźnią.
-Bardzo się zmieniłeś-Odparła.
-Może i tak, ale nie do końca.Nadal lubię słodycze, więc może po lekcjach poszlibyśmy do cukierni?
Sonia uśmiechnęła się i oczywiście się zgodziła.Okazało się, że całą
tą sytuację widział Nataniel i Kastiel. Stali oni oparci o ścianę
niedaleko.Po ich minach nie byli zadowoleni.
-Kurde, wystarczy że Ciebie muszę znosić, a teraz jeszcze jego?!-Powiedział Kastiel.
-Dla mnie to też nie jest na rękę-Odparł Nataniel,po czym dodał:
-Tak w ogóle, czemu ja tu z tobą stoję!?
Nataniel opuścił nogę, którą opierał się o ścianę i udał się do pokoju
gospodarzy. Natomiast Kastiel stał tam jeszcze przez chwilę po czym
poszedł na dach szkoły, by mógł pobyć trochę sam.
Kiedy
skończyły się lekcje, Sonia z Kenem udali się do cukierni. Ona kupiła
sobie lody a on czekoladowe ciasteczka, po czym usiedli na ławce przed
sklepem i rozmawiali co ciekawo wydarzyło się przez ten czas kiedy się
nie widzieli. Ken opowiedział, że w szkole wojskowej dużo się nauczył.
Między innymi zwiększyła mu się pewność siebie i stał się silniejszy.
Sonia chciała także coś od siebie dodać, więc mówiła mu co się działo u
niej. Oczywiście sprawy na temat Nataniela przed nim zataiła. W ogóle
dobrze im się ze sobą rozmawiało. Su poczuła się znów jak zwykła
nastolatka. Mogła nareszcie zapomnieć o swoich problemach i cieszyć się
tym, co jest teraz. W końcu poczuła stoicki spokój. Wcześniej wykańczał
ją stres, związany ze szkołą i nie tylko.Teraz była wyluzowana i
odprężona.Rozmawiali tak ze sobą dobrą godzinę. W pewnym momencie Ken
przybliżył się do niej i niespodziewanie pocałował w usta. Su była tym
totalnie zaskoczona. Chciała coś powiedzieć, ale w pewnym momencie,
jakby znikąd pojawił się Kasiel i Nataniel.Wyglądali na
wściekłych.Chwycili Kena za barki i rzucili go na ziemię.Na twarzy Kena
było widać zdziwienie,wściekłość,ale także strach.Chciał on coś
powiedzieć jednak uprzedził go Katiel:
-Trzymaj się od niej z daleka bo pożałujesz! A teraz spadaj stąd.- Wysyczał przez zęby.
Ken był zaskoczony.Wstał,otrzepał się,spojrzał na Su i poszedł.Sonia
była zdziwiona zachowaniem chłopaków.Wstała z ławki,spojrzała na nich z
wściekłością i powiedziała:
-Co wy do cholery wyrabiacie! To prawda, że mnie tym zaskoczył, ale to nie oznacza, że macie go tak traktować!- Po chwili zastanowienia dodała:
-Przecież z żadnym z was nie chodzę! Nic wam do tego.
Była całą tą sytuacją oburzona. Jak oni mogli zrobić coś takiego? -
Zastanawiała się, po czym spojrzała na Nataniela i powiedziała.
-Ty miałeś się do mnie na razie nie zbliżać, więc idź sobie.
Nataniel chciał coś powiedzieć,ale zrezygnował z tego. Spojrzał tylko
na nią ze smutkiem w oczach i oddalił się.Było jej trochę przykro, że to
powiedziała, ale czasu już nie cofnie. Stwierdziła,że najlepiej będzie
zostawić to tak jak jest,po czym spojrzała na Kastiela i powiedziała:
-A ty? Co ty wyprawiasz?! Zawsze jesteś dla mnie oschły i niemiły a teraz nagle ci coś odbiło!
Kastiel po tych słowach zacisnął pięść, zbliżył się do Su i nagle
pocałował.Bardzo ją to zaskoczyło.Nie wiedziała co ma na to
odpowiedzieć, ale nie musiała bo odezwał się Kastiel:
-Jesteś
taka głupia! Nie zauważyłaś tego?! Ja cie kocham! Jak zobaczyłem, że Ken
cię całuje to myślałem, że mnie szlag trafi! Nie mówiłem ci tego, bo
jestem takim typem co nie wyraża swoich uczuć!-Zacisnął pięść, zrobił się cały czerwony i ciężko oddychał, jakby powiedział to na jednym wydechu.
Kastiel zrozumiał wszystko po jej minie.Nie musiała ona nic mówić.Po
jej mimice widać było, że nie jest nim zainteresowana oraz można było w
niej odczytać:Przepraszam, ale nic do ciebie nie czuję. Kastiel był zdołowany, rozczarowany i zawstydzony.Nie potrafił spojrzeć jej w oczy.
Su chciała coś w końcu powiedzieć, jednak Kastiel postanowił uciec.
Pomyślała, że go zawoła, ale stwierdziła, że lepiej pozostawić to tak
jak jest i przemyśli to sobie wyszstko na spokojnie w domu.Posiedziała
trochę na ławce i udała się do swojego mieszkania.
Po 10
minutach była już na miejscu.Kiedy była już na swojej ulicy i mogła już
wypatrzeć swój dom, zauważyła, że ktoś stoi pod jej drzwiami.To był
Nataniel.Su podeszła do mieszkania, nie zważając na jego obecność.Wyjęła
klucze z torebki by otworzyć drzwi.Gdy przekręciła zamek i miała już
wchodzić do mieszkania, Nataniel przycisnął ją do drzwi i zaczął
całować.
Nie spodziewała się tego. Po paru chwilach odepchnęła go od siebie i krzyknęła:
-Co ty robisz!
-To ja miałem być tym, który cię pierwszy pocałuje, a nie Ken!- Odpowiedział, po czym objął ją w pasie i zaczął dalej ją całować.
Sonii zaczęły łzy spływać po policzkach. Sama nie wiedziała dlaczego
się rozpłakała, czy to ze smutku? a może szczęścia? Nagle ona także go
objęła i nie opierała się, gdy on ją całował. Nataniela bardzo to
zaskoczyło.Natomiast ona, gdy spostrzegła co zrobiła, gwałtownie go
odepchnęła, uciekła do swojego mieszkania i oparła się o drzwi.
Nataniel, który stał po drugiej stronie, chciał wejść do jej mieszkania.
Pukał i wołał by go wpuściła, ale ona kazała mu odejść. Jednak to nie
przyniosło skutku. Nataniel się nie poddawał przez kolejne 10 minut.
-Proszę cię wpuść mnie! Co się stało? Porozmawiamy-Nie poddawał się.
-Mówiłam ci już, odejdź! Chcę być sama!-
Próbowała go przekonać by ją zostawił w spokoju i udało się.Nataniel
zrezygnowany zostawił ją samą i udał się z powrotem do swojego domu.
Gdy miała już pewność że jest sama, zaczęła nad wszystkim rozmyślać.Dlaczego go objęła? Czemu nie uciekła?
Chciała to wszystko zrozumieć. Stwierdziła, że kiedy Ken i Kastiel ją
całowali, to nie czuła nic, poza zaskoczeniem. Natomiast, kiedy Nataniel
ją pocałował czuła się inaczej. Miała wrażenie, że jest bezpieczna.
Całe jej ciało przeszywał dreszcz i serce mocniej jej biło, a kiedy ją
dotykał i czuła jego ciepło i oddech na sobie, przechodziło przez nią
uczucie gorąca. Nie umiała przyjąć tego do wiadomości, ale musiała
zrozumieć że tak się czuła ponieważ go...kocha.
Na
następny dzień Sonia miała zamiar porozmawiać z Natanielem, jednak
nigdzie nie umiała go znaleźć. Pomyślała, że może nie przyszedł do
szkoły, ale szybko odrzuciła tą myśl gdy wypatrzyła go na korytarzu na 3
piętrze. Gdy podeszłą do niego Nataniel próbował się wytłumaczyć:
-Ja...eee...to...
Su nie pozwoliła mu dokończyć tego zdania. Założyła ręce za jego szyję i
pocałowała. Nataniel był tym zaskoczony, ale gdy zrozumiał co się
dzieje, objął ją w pasie i odwzajemnił pocałunek. Gdy skończyli się
całować zauważyli, że inni się na nich patrzą, także Kastiel. Nataniel
więc wziął Su za rękę i poszedł z nią w jakieś ustronne miejsce, by
mogli być sami.
-Naprawdę mnie pocałowałaś czy tylko to jest sen?- Spytał Nataniel.
-To
nie jest sen. Ja...kocham cię. Zrozumiałam to dopiero wczoraj. Kiedy
mnie pocałowałeś to serce mi mocniej biło i czułam się ee...szczęśliwa.
Nataniel poczuł się jak w niebie. Chciał, żeby ta chwila trwała wiecznie. Uśmiechnął on się do naszej bohaterki i powiedział:
-Ja też cię kocham.- Miał on zamiar przytulić się do niej jednak Sonia spytała:
-Skąd mam wiedzieć czy się mną nie bawisz? Czy mówisz prawdę?
Uśmiechnął się do niej szeroko, przycisnął mocno do siebie, położył jej głowę na swojej klatce piersiowej i wyszeptał:
-Słyszysz?
Sonia zaczęła się wsłuchiwać. Jego serce bardzo szybko i mocno biło.
Nawet szybciej od jej serca. Spojrzała, na niego a on złożył na jej
ustach namiętny pocałunek. Niestety ta scena nie trwała długo, gdyż za
nimi pojawił się Kastiel, który przyszedł tutaj za nimi. Spojrzał na
Nataniela i powiedział:
-Ej ty! Jeżeli ją skrzywdzisz to pamiętaj, że ci ją zabiorę.-Po tych słowach Kastiel zostawił ich samych.
Gdy Nataniel i Sonia byli w swoich objęciach, Nataniel rzekł:
-Skoro jesteśmy parą to może ee... poszlibyśmy razem na randkę?- Zapytał z lekką nieśmiałością w głosie.
Ona oczywiście przytaknęła, po czym on chwycił ją za rękę i udali się z powrotem na lekcje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz