4 marca 2013

Słodki Flirt - rozdział 7

   Nastał nowy dzień. Sonia nie mogła uwierzyć, że wczorajsze zdarzenie miało w ogóle miejsce. Myślała, że może się jej to przyśniło, gdyż ona nigdy nie potrafiła powiedzieć komuś "kocham cię". Nawet gdy słyszała to słowo, to czuła się niezręcznie. Trudno jest jej wyrażać uczucia, a w dodatku jak widzieli to inni uczniowie. Su ma nadzieję, że inni o tej sytuacji szybko zapomną i znów będzie zwykłą uczennicą oraz nie będzie tematem plotek. Niestety ona, wie że jest to nieuniknione i przez pewien czas będzie o tym głośno.
    Sonia w końcu przetarła oczy, otworzyła je i zobaczyła coś co ją zaskoczyło. W jej pokoju obok łóżka stał Nataniel. Była bardzo zdziwiona, że aż krzyknęła, po czym spojrzała na niego i powiedziała:
-Co ty tutaj robisz?!
-Jak to co? Mamy dzisiaj randkę-odpowiedział Nat.
    Spojrzała na niego ze zdziwieniem, zastanawiając się jak on się tu dostał. Jednak nie musiała się długo domyślać, ponieważ przypomniało jej się, że miała otwarte okno. Po pewnym czasie rzuciła poduszką w jego twarz i rzekła:
-[/i]Co za baran! Wyjdź stąd! Chce się przebrać![/i]
    Zanim Nataniel chciał jej odpowiedzieć, ona poderwała się z łóżka i wypędziła go z mieszkania, zamykając drzwi. Następnie poszła zamknąć okno, by nie przyszło mu do głowy znowu wejść do jej mieszkania.
    Kiedy Sonia miała zamiar się przebrać, zauważyła przez okno, że Nataniel tam czeka,dlatego pośpieszyła się z ubieraniem, po czym wyszła z łazienki i otworzyła mu drzwi. On oczywiście wszedł do środka i rzekł:
-To tak traktujesz osobę, której wyznałaś miłość?- zaśmiał się.
    Su zarumieniła się, spuściła wzrok i powiedziała:
-[/i]Nie przypominaj mi o tym[/i]- następnie na jej twarzy zagościł szyderczy uśmieszek i dodała:
-Taki jesteś mądry? Może mam ci przypomnieć co chciałeś mi zrobić jak byłam ostatnio u Ciebie?
    Słysząc te słowa, zrobił się czerwony jak burak, zasłonił usta ręką i powiedział:
-Mogłaś do tego nie wracać. Chciałbym o tym zapomnieć. Zachowałem się wtedy fatalnie. Naprawdę mi przykro. Wybaczysz mi?
    Nasza bohaterka westchnęła. Sama się zastanawiała dlaczego w ogóle o tym wspomniała. Przecież chciała także by to wspomnienie ulotniło się z jej pamięci, ale niestety to nie jest takie łatwe. On wtedy mógł jej wyrządzić jakąś krzywdę, więc tamto zdarzenie prawdopodobnie tak łatwo nie zniknie. W dodatku nie wie, czy taka sytuacja się jeszcze nie powtórzy. Dlatego uznała, że jeśli znowu się takie coś wydarzy to z nim zerwie i oczywiście mu o tym powiedziała.
    Natanielowi było smutno z tego powodu, ale po pewnym czasie, gdy przemyślał jej słowa to uśmiechną się do niej i rzekł:
-Skoro powiedziałaś, że mnie rzucisz to znaczy, że teraz naprawdę jestem twoim chłopakiem. Ciesze się.
    Dotarło do niej co powiedziała. Z jej słów właśnie można było to tak zinterpretować. Skoro użyła określenia "rzucić" to oznacza, że są parą. Jeśli ona nie będzie bardziej uważała na to co mówi to może mieć później nieprzyjemnie konsekwencję i w dodatku będzie się czuła zażenowana, tak jak teraz.
    Spojrzała na niego, rumieniąc się. Przytaknęła, by potwierdzić jego słowa, ale czuła się bardzo skrępowana, więc się do niego odwróciła. Natomiast Nat uśmiechnął się i przytulił ją od tyłu.
-Urocza jesteś gdy się krępujesz- powiedział Nat i dał jej buzi w policzek.
    Sonia jeszcze bardziej poczuła się niezręcznie. Ona nie potrafi tak otwarcie pokazywać uczuć jak on. Nigdy z nikim nie chodziła, więc tak nagle pokazywać emocje jest dla niej trudne. Chciała mu coś odpowiedzieć, ale Nataniel ją uprzedził:
-Chodźmy na naszą randkę- uśmiechnął się, po czym chwycił ją za rękę i wyszli z mieszkania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz